Z korespondencji 3
To był ktoś z kim najpierw było mi ciepło i bezpiecznie. Grupa ludzi na wakacjach. Mężczyźni opakowani w atletyczne klaty, kulturyści. A to moi koledzy i moja grupa. Na tarasie podczas gry. I gra była przerywana bo ktoś się nie pojawił, coś nie tak dla gry i zdrowego życia uczynił – to była chyba kobieta. Ja nie miałam partnera, a jeden taki okaz blond zostawał ciągle bez pary. No to oferowałam, że grać chcę, więc możemy grać razem. A on, że nie, że teraz już nie. I znowu graliśmy jakby sceny nie było... Atletyczne klaty na jednym tarasie, w tym samym czasie. Błyszczące skóry, chłopcy jak z plakatów. Więc znowu jeden pan bez pary został, to się oferuję, że mogę z nim zagrać. Pewnie. A on na to, że już nie. A ja owszem, a ja tak. Lot z 6 piętra trwał krócej niż powiedzenie „o boże”.