Z korespondencji 2
Dobra, czas na te okna. Jedno udało się rozkręcić bez problemu. Najgorzej jest z zewnątrz, bo farba się łuszczy i schodzi. Jak doszorować, żeby całej nie zeskrobać? No i ten parapet... Ręce już skrzypią na maksa, a nawet jeszcze połowy nie umyłam. Dam radę, dam radę... Udało się następne skrzydło rozkręcić. Och, kolonia biedronek! Zimują tu chyba... Jak ja mam te cholerne biedronki stąd wyjąć? Szkoda mi ich trochę, no ale przecież okno muszę umyć. Spróbuję zmiotką. Kurczę, poprzylepiały się jedna do drugiej i nie chcą odpaść! Nożykiem jakoś je podważyć? Pfe, jedną zgniotłam, a reszta dalej przyczepioną. Szmatką może je strzepnę. Dobra, biorę normalnie szmatę i trudno. O boże, rozgniotły się wszystkie, poprzyklejały, nie dam rady... Są ohydne. Obrzydliwe. Nie mogę na to patrzeć.